pokazy rowerowe |Unity stomatologiczne |torby ekologiczne
„na. Stał w niej książę Pepi, czyli minister wojny Księstwa Warszawskiego, napoleoński marszałek Józef Poniatowski. Przybył na lustrację polskich pułków gdańskiego garnizonu. Za bramą na rozległym placu Napoleona w rocznicę urodzin cesarza, 15 sierpnia 1810 roku, książęminister przyjął wielką rewię wojska. Uroczystość o wspaniałym blasku. W kilka lat potem, kiedy książę zginął w nurtach rzeki, a cesarz skonał na samotnej wyspie, zmieniono nazwę placu. Rozebrano także bramę. A że gdańszczanie zawsze byli gospodarni, co cenniejsze fragmenty przeniesiono do innych zakątków — kształtną wieżyczkę na wieżę kościelną, ozdobne medaliony na wieżę więzienną, a kamienne lwy wieńczące szczyty bramy stanęły na przedprożu Dworu Artusa. Z labiryntu tej historii na dawnym miejscu pozostał tylko Błędnik.
Wracamy do Baszty Narożnej, która po daiś dzień stoi na rogu Ogarnej. Ta uliczka ma psią historię. Co dzień o zmroku z miejskiej psiarni prowadzono Ogarną głodną sforę na Wyspę Spichrzów. Psy przechodziły przez most zwodzony i Bramę Krowią. Krowią, gdyż o świcie wychodziły nią krowy na pastwisko. W nocy bramy zamykano, a Wyspa Spichrzów odcięta od miasta kanałami Motławy pozostawała pod strażą psów. Biada temu, kto się nocą tu zabłąkał. Zdarzały się tragiczne wypadki, ale że ich ofiarą padali pijacy, bezdomni nędzarze lub podejrzane typy kręcące się koło bogatych spichlerzy, nie przejmowano się tym zbytnio. Prawa interesu były surowe, a psy dobrze ich strzegły. Dopiero przygoda ogólnie znanego i lubianego wiolonczelisty, niejakiego pana Umbacha, wstrząsnęła miastem. Muzyk wracał z zabawy, gdzie przygrywał do tańca i popijał wino. Gdy znalazł się na Wyspie Spichrzów, zapadał zmierzch. Czy nie usłyszał sygnału zamykania bram Czy nie zauważyli go dozorcy Czy sen zmorzył go w jakimś zaułku Każdy mówił potem co innego. Dość, że psy go zwietrzyły i szczerząc kły otoczyły czeredą. Chciał uciec, lecz potknął się, upadł, a wiolonczela... brzęknęła. Psy nadstawiły uszu. Śmiertelnie przerażony grajek w lot pojął szansę. Zasłonił się pudłem, targając za struny wydobył smyka i zagrał menueta, a potem poloneza i znów menueta. Psy siadły na zadach i stuliły pyski, ale gdy zemdlona ręka muzyka opadła, zawyły tak przeraźliwie, że musiał grać dalej... Grał do białego rana, bo to był najważniejszy koncert w jego życiu. W końcu zbudził muzyką dozorców i ludzi, którzy go pół żywego wydobyli z udręki. Przygoda Umbacha stała się głośnym argumentem w sprawie poniechania ponurego zwyczaju. Ostatecznie zlikwidowano psie etaty, umacniając bramy.“(15)
The Best OTS List |programy |Bet365
„na. Stał w niej książę Pepi, czyli minister wojny Księstwa Warszawskiego, napoleoński marszałek Józef Poniatowski. Przybył na lustrację polskich pułków gdańskiego garnizonu. Za bramą na rozległym placu Napoleona w rocznicę urodzin cesarza, 15 sierpnia 1810 roku, książęminister przyjął wielką rewię wojska. Uroczystość o wspaniałym blasku. W kilka lat potem, kiedy książę zginął w nurtach rzeki, a cesarz skonał na samotnej wyspie, zmieniono nazwę placu. Rozebrano także bramę. A że gdańszczanie zawsze byli gospodarni, co cenniejsze fragmenty przeniesiono do innych zakątków — kształtną wieżyczkę na wieżę kościelną, ozdobne medaliony na wieżę więzienną, a kamienne lwy wieńczące szczyty bramy stanęły na przedprożu Dworu Artusa. Z labiryntu tej historii na dawnym miejscu pozostał tylko Błędnik.
Wracamy do Baszty Narożnej, która po daiś dzień stoi na rogu Ogarnej. Ta uliczka ma psią historię. Co dzień o zmroku z miejskiej psiarni prowadzono Ogarną głodną sforę na Wyspę Spichrzów. Psy przechodziły przez most zwodzony i Bramę Krowią. Krowią, gdyż o świcie wychodziły nią krowy na pastwisko. W nocy bramy zamykano, a Wyspa Spichrzów odcięta od miasta kanałami Motławy pozostawała pod strażą psów. Biada temu, kto się nocą tu zabłąkał. Zdarzały się tragiczne wypadki, ale że ich ofiarą padali pijacy, bezdomni nędzarze lub podejrzane typy kręcące się koło bogatych spichlerzy, nie przejmowano się tym zbytnio. Prawa interesu były surowe, a psy dobrze ich strzegły. Dopiero przygoda ogólnie znanego i lubianego wiolonczelisty, niejakiego pana Umbacha, wstrząsnęła miastem. Muzyk wracał z zabawy, gdzie przygrywał do tańca i popijał wino. Gdy znalazł się na Wyspie Spichrzów, zapadał zmierzch. Czy nie usłyszał sygnału zamykania bram Czy nie zauważyli go dozorcy Czy sen zmorzył go w jakimś zaułku Każdy mówił potem co innego. Dość, że psy go zwietrzyły i szczerząc kły otoczyły czeredą. Chciał uciec, lecz potknął się, upadł, a wiolonczela... brzęknęła. Psy nadstawiły uszu. Śmiertelnie przerażony grajek w lot pojął szansę. Zasłonił się pudłem, targając za struny wydobył smyka i zagrał menueta, a potem poloneza i znów menueta. Psy siadły na zadach i stuliły pyski, ale gdy zemdlona ręka muzyka opadła, zawyły tak przeraźliwie, że musiał grać dalej... Grał do białego rana, bo to był najważniejszy koncert w jego życiu. W końcu zbudził muzyką dozorców i ludzi, którzy go pół żywego wydobyli z udręki. Przygoda Umbacha stała się głośnym argumentem w sprawie poniechania ponurego zwyczaju. Ostatecznie zlikwidowano psie etaty, umacniając bramy.“(15)
The Best OTS List |programy |Bet365